Gdy pies zachoruje, kochający opiekun reaguje natychmiast. Lekarz, badania, leczenie. Taka jest kolej
rzeczy. Są jednak problemy zdrowotne, które nie pojawiając się nagle narastają stopniowo, a my
przyzwyczajamy się do nich traktując jako coś normalnego i nie wymagającego interwencji. „Zwykła
rzecz” może jednak być dla psa niezmiernie bolesna. Oto pięć powszechnych dolegliwości, które często
ignorujemy, a absolutnie nie powinniśmy: Choroby jamy ustnej i zębów – „psi zapach” z pyska
wcale nie jest normalny i powinien być sygnałem ostrzegawczym. Choć często spotykany, świadczyć
może o stanach zapalnych, które wymagają leczenia. To nie tylko kwestia estetyki, ale przede
wszystkim zdrowia. Zwracajmy uwagę na krwawiące dziąsła, osadzający się na zębach kamień,
wszelkie zmiany w obrębie jamy ustnej. Otyłość – trudny temat. Często ignorujemy problem
dodatkowych kilogramów, bo karmienie to jeden ze sposobów okazywania miłości, a nasi pupile –
choćby korpulentni – są przesłodcy i, co tu dużo mówić, najpiękniejsi na świecie. Niby wiemy, że
nadwaga przyczynia się do wielu chorób, utrudnia poruszanie, osłabia kondycję całego organizmu, ale
ciągle na ten problem przymykamy oczy. To duży błąd, za który zapłacą zwierzęta. Nawracające
infekcje uszu – pierwsza, druga, trzecia traktowane są z należytą uwagą, ale przy którejś kolejnej
zdarza się nie doprowadzić kuracji do końca (bo to wymaga skrupulatności, stosowania leków, a
czasem walki z pupilem o ich prawidłowe podanie oraz wielu kontroli u weterynarza). Im częściej
słyszymy wokół, że znajome psy też dopadło zapalenie uszu, tym łatwiej przechodzimy nad tym do
porządku dziennego. Sytuacja może stać się na tyle poważna, że czworonóg częściej ma zapalenie
uszu niż go nie ma, a to bardzo bolesna sprawa. Problemy skórne - pod grubym futrem wysypkę
trudno zauważyć, a do drapania się psów szybko się przyzwyczajamy. Przecież wszystkie psy się
drapią, co w tym specjalnego? Gdy skóra swędzi, szczypie i piecze, szukajmy przyczyny. Psu trzeba
ulżyć, będzie za to wdzięczny. Rozdrapywane w nieskończoność, ignorowane zmiany skórne, to ryzyko
infekcji, którą będzie trudno wyleczyć. Bolące stawy – artretyzm to choroba, która dopada psich
seniorów, często bez względu na to, jak dobrą opieką ich otaczamy. Przekonanie, że łapy bolą „ze
starości” jest powszechne, co nie znaczy, że prawdziwe, bo i na starość jakość życia nie musi się
obniżać. Zwyrodnienie stawów może być nieuniknione, ale bólowi możemy zapobiegać, a przynajmniej
znacznie go łagodzić. Dlaczego nie skorzystać z tej możliwości?